O mnie
Poznaj moją historię
Od pierwszego uderzenia młota
Mam na imię Wojtek i od 2017 roku moją pasją jest knifemaking.
Jednak moja historia zaczęła się dużo wcześniej – miałem około 15 lat, kiedy mój ojciec zbudował mi pierwszą, prowizoryczną kotlinkę kowalską. Uczyłem się wtedy podstaw: kucia, formowania stali i pracy z materiałem. Wykonałem wtedy kilka podstawowych narzędzi. Powstał też pierwszy nóż – daleki od ideału, ale do dziś działa i przypomina mi, od czego wszystko się zaczęło.
Później temat na jakiś czas odpuściłem. Nie wiedziałem jeszcze, jak ogromnym źródłem wiedzy jest internet.
Moment przełomowy
Zawsze ciągnęło mnie do tworzenia – nawet w grach RPG rozwijałem crafting do maksimum. Wszystko wróciło po latach, kiedy zobaczyłem film Trollskiego z wykuwania noża ze starego klucza.
Pomyślałem: przecież ja też mogę to zrobić.
Pierwsze próby były trudne. Jeden z noży powstał „na wyczucie” – ostrze było poprawne, ale rękojeść nie spełniała swojej roli. Kolejna próba zakończyła się niepowodzeniem – źle przeprowadzona obróbka cieplna sprawiła, że stal nie osiągnęła odpowiednich właściwości.
Zamiast się zniechęcić, zacząłem analizować, uczyć się i poprawiać każdy etap pracy.
Nauka przez błędy
Przełom przyszedł wraz ze zmianą podejścia i technologii. Powstał nóż, który przeszedł wymagające testy – od batonowania drewna, przez intensywne użytkowanie w terenie, aż po przecinanie metalu. To był moment, który utwierdził mnie w tym, że idę w dobrą stronę.
Od tamtej pory rozwój jest stałym elementem mojej pracy. Każdy kolejny nóż to nowe doświadczenia – zarówno w zakresie geometrii, obróbki cieplnej, jak i samej ergonomii. Z czasem nauczyłem się nie tylko poprawiać błędy, ale przede wszystkim im zapobiegać.
Duże znaczenie miało też sięganie po wiedzę z różnych źródeł – zarówno praktyczną, jak i teoretyczną. Dzięki temu proces, który na początku był oparty głównie na próbach i błędach, dziś jest świadomy i powtarzalny.
Jak wygląda moja praca?
Każdy nóż zaczyna się od odpowiedniego materiału. Do produkcji używam stali narzędziowych wykorzystywanych w przemyśle – sprawdzonych i dających przewidywalne właściwości.
Pierwszym etapem jest ręczne kucie. To właśnie wtedy nadaję nożowi kształt, proporcje i wstępną geometrię – czyli fundament tego, jak będzie się zachowywał podczas użytkowania.
Kolejne etapy to precyzyjna obróbka i szlifowanie. Tu liczy się dokładność i powtarzalność, ale też wyczucie materiału. Podczas pracy nie korzystam z przyrządów typu JIG. Ograniczają one możliwości w zakresie bardziej zaawansowanej geometrii, a dla mnie kluczowe jest to, żeby efekt końcowy wynikał z umiejętności, a nie z prowadzenia narzędzia.
Cała geometria ostrza powstaje więc ręcznie – w oparciu o doświadczenie i kontrolę nad każdym ruchem.
Dużą wagę przykładam do obróbki cieplnej, bo to ona w największym stopniu decyduje o właściwościach noża. To etap, którego nie da się „naprawić” później – dlatego podchodzę do niego świadomie i bez kompromisów.
Ostatnim etapem jest wykończenie. Każdy nóż dopracowuję w taki sposób, aby usunąć ślady po wcześniejszych etapach pracy i nadać mu spójny charakter. Ostrza wykańczam satyną – dopasowaną do stylu i przeznaczenia noża. W ten sam sposób dopracowuję grzbiet oraz krawędzie wzdłuż rękojeści.
Zwracam też dużą uwagę na komfort użytkowania – wszystkie ostre krawędzie są łagodzone, tak aby nóż dobrze leżał w dłoni i nie powodował dyskomfortu podczas pracy.
Cały proces wykonuję samodzielnie – od surowej stali po gotowe ostrze. Dzięki temu mam pełną kontrolę nad jakością i każdym detalem.
Mimo wypracowanego procesu nie dążę do pełnej, fabrycznej powtarzalności. Każdy nóż jest trochę inny – i to właśnie jest jego wartość.
Tak oto powstają moje noże
Doświadczenie i zawody
To, jak moje noże sprawdzają się w praktyce, miałem okazję zweryfikować podczas bezpośredniej rywalizacji z innymi knifemakerami.
Wziąłem udział w zawodach Knife Competition 2024, organizowanych z okazji 20-lecia sklepu KOLBA. W ramach wydarzenia przygotowano tor składający się z 11 wymagających konkurencji, które należało przejść w jak najkrótszym czasie.
Był to sprawdzian nie tylko umiejętności, ale przede wszystkim jakości i funkcjonalności noża w realnym użytkowaniu.
Mój nóż okazał się najlepszy.
Kolejnym ważnym sprawdzianem moich umiejętności był konkurs na „najlepszy nóż wystawy” podczas KustomHead 2025 we Wrocławiu.
Początkowo planowałem podejść do tej imprezy jak do klasycznych targów — przygotować możliwie dużo noży użytkowych i skupić się na sprzedaży. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy organizatorzy ogłosili konkurs.
Wtedy podjąłem decyzję: rezygnuję z ilości na rzecz jakości. Postanowiłem stworzyć jeden nóż — najlepszy, jaki jestem w stanie zrobić.
Postawiłem sobie bardzo ambitne zadanie — wykuć ostrze z damastu. Wcześniej podchodziłem do tego kilkukrotnie i tylko raz byłem bliski satysfakcjonującego efektu. Tym razem jednak wykorzystałem wszystkie wcześniejsze doświadczenia. Wyciągnąłem wnioski, zmieniłem podejście do technologii i dopracowałem każdy etap procesu.
Efektem był nóż, który do dziś uważam za najlepszy w swojej dotychczasowej pracy.
I to właśnie on pozwolił mi wygrać ten konkurs.
Cały proces powstawania tego noża udało mi się udokumentować i nagra film.
Dokąd zmierza moja droga?
Zawsze lubiłem gotować — dlatego nóż kuchenny był jednym z pierwszych, które zrobiłem, gdy tylko opanowałem podstawy knifemakingu.
Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz użyłem własnego noża w kuchni.
Pierwsza myśl była prosta: „to niemożliwe, że nóż może być aż tak ostry”.
Nigdy wcześniej nie miałem takiego doświadczenia z nożami dostępnymi w sklepach.
To właśnie wtedy zrozumiałem, jak ogromną różnicę robi dobrze zaprojektowane i wykonane narzędzie.
Dziś rozwijam swoją pracownię w kierunku noży kuchennych, łącząc dwie rzeczy, które są mi najbliższe — gotowanie i rzemiosło.
To naturalny kierunek.
Kuchnia to środowisko, w którym nóż pracuje codziennie i musi spełniać konkretne wymagania. Tu nie ma miejsca na przypadek — liczy się geometria, balans i komfort pracy przez dłuższy czas.
Projektując noże kuchenne, skupiam się na:
- ergonomii i pewnym, naturalnym chwycie
- odpowiednim wyważeniu noża
- geometrii ostrza dopasowanej do konkretnego zastosowania
- cienkim, wydajnym przekroju, który realnie ułatwia cięcie
- trwałości, która pozwala pracować bez kompromisów
Zależy mi na tym, żeby były to narzędzia, które naprawdę robią różnicę — niezależnie od tego, czy korzysta z nich pasjonat gotowania, czy zawodowy kucharz.
Nie projektuję noży „na półkę”.
Tworzę je do pracy.
Docelowo rozwijam linię noży, które łączą rzemieślniczy charakter z wysoką funkcjonalnością — narzędzi, do których chce się wracać każdego dnia.
Bo dobry nóż to nie tylko ostrość.
To kontrola, pewność i przyjemność pracy.
Kontakt / Zamówienie
Jeśli szukasz noża, który nie jest przypadkowy — jesteś w dobrym miejscu.
Każdy egzemplarz, który wychodzi z mojej pracowni, jest wynikiem doświadczenia, testów i realnej pracy — nie tylko przy warsztacie, ale też w kuchni.
Nie tworzę rzeczy masowo.
Każdy nóż powstaje świadomie — z myślą o konkretnym zastosowaniu i osobie, która będzie go używać.
Jeśli chcesz porozmawiać o nożu dla siebie — napisz do mnie.
Chętnie doradzę i pomogę dobrać rozwiązanie dopasowane do Twoich potrzeb.






